Dwóch pielgrzymujących mnichów dotarło do brzegu rzeki. Ujrzało tam młodą, pięknie ubraną kobietę, która najwyraźniej nie wiedziała, co począć.
Chciała przejść na drugą stronę, lecz woda w rzece była wysoka, a ona obawiała się zniszczyć swój strój. Jeden z mnichów bez większych ceregieli wziął ją na plecy i przeniósł przez rzekę na drugi brzeg.
Mnisi ruszyli w dalszą drogę. Drugi z mnichów po długich przemyśleniach zaczął narzekać:
– Przecież nie należy dotykać kobiety, to niezgodne z naszymi zasadami. Jak mogłeś postąpić wbrew regule?
Mnich, który przeniósł młodą kobietę przez potok, milczał przez chwilę.
– Ja pozostawiłem ją nad rzeką jakąś godzinę temu – odezwał się w końcu – czemu ty wciąż ją ze sobą niesiesz?
Jak dążyć do bycia pomocnym i nie narzekać?
Trzeba coś zrozumieć
Cała historia równie dobrze mogła rozegrać się w głowie jednej osoby. Zgodnie z moją teorią mamy subosobowości, które przełączają się między sobą i działają jednozadaniowo.
1. Wchodzimy w rolę „pomocnika” (przenosimy kobietę)
2. Upływa czas, wchodzimy w rolę „wewnętrznego krytyka” (złamałem zasady)
3. Następuje wewnętrzna walka dwóch głosów (subosobowości)
4. Wygrywa „wewnętrzny przyjaciel” (przepuszczamy emocje)
5. Skupiamy się na tu i teraz (drodze, którą idziemy obecnie)
Krytyk będzie zawsze w nas, ale gdy go usłyszymy wiemy, że łagodnie trzeba zdjąć z niego ciężar odpowiedzialności. Powiedzieć nie dźwigaj już tego ciężaru, zdejmuję go z ciebie.
* jest to perspektywa, którą rozwijam w swoim życiu i zaczyna przynosić fenomenalne rezultaty. Moja uważność bez praktykowania medytacji wzrosła o niemożliwe do osiągnięcia wcześniej poziomy.
Dołącz do społeczności, gdzie dzielę się również historiami ze swojego życia i wspólnie sobie pomagamy (żółty przycisk w panelu).
Miłego dnia przyjacielu