Prawdziwa historia jak sztuczna inteligencja zdiagnozowała u mnie boreliozę, a dopiero 5 lekarz pomógł mi ją wyleczyć.
W lipcu 2025 roku przebywałem na wsi, gdzie w nogę ukąsił mnie nieznany owad. Nie bolało, nie było żądła, delikatnie swędziało. Początkowo wyglądało jak ślad po komarze.
- Zaczerwienie się powiększało, zacząłem stosować maść antyhistaminową. Nie działało. Hydrokortyzon – też brak efektu.
- Opisałem historię AI (w moim przypadku Perplexity). Dostałem radę, żeby udać się do lekarza, bo może to być choroba odkleszczowa.
- Był weekend, pojechałem na SOR. Diagnoza 1 – MESZKA. Leczenie maść na 3 dni.
- Po dwóch dniach miałem już 10 cm zaczerwienionej nogi, więc pojechałem prywatnie do dermatologa. Diagnoza 2 – nic poważnego, bo brak rumienia. Leczenie – kolejna maść.
- Za radą AI po 6 tygodniach zrobiłem 2-etapowe badanie na boreliozę. Wynik przeciwciała IgM ujemne i IgG dodatnie. Test Western Blot potwierdził boreliozę.
- Zadzwoniłem do przychodni, gdzie przesłałem wyniki. Diagnoza 3 – stara, nieaktywna infekcja, bo IgM ujemne. / Bez znaczenia, że nigdy wcześniej nie miałem kleszcza.
- Umówiłem się jeszcze raz do innego lekarza w przychodni. Diagnoza 4 – takie wyniki ma tysiące osób. Nie ma objawów neurologicznych, to nie leczymy.
- Zirytowany już mocno całą sytuacją (trwało to 2 miesiące) poszedłem prywatnie do lekarza chorób zakaźnych/wewnętrznych. Diagnoza 5 – no ma pan boreliozę, antybiotyk na miesiąc.
Nie mam pretensji do lekarzy, bo w każdej branży jedna osoba na kilka zna się dobrze na swojej pracy. Cieszę się, że mamy erę sztucznej inteligencji.