Na wstępie zaznaczę, że cytowany fragment pochodzi z pracy, którą się zachwyciłem „Nitro matcha z Kopenhagi, Avobagiel z San Francisco, Kimchibowl z Berlina. Przyjemnościowa analiza zjawiska Global Brooklyn” autorstwa Anny Kwapisz.
„Słoneczne czerwcowe przedpołudnie. Piję ulubione cortado (…) W tle słyszę utwory z gatunku indie, pop, poprzeplatane dźwiękami mielenia kawy i spieniania mleka. W oczekiwaniu aż kawa nabierze idealnej temperatury, instynktownie zaczepiam i głaszczę psy lokalnych klientów, których imiona doskonale zna wytatuowany barista, aktualnie swobodnie krzątający się przy ekspresie ciśnieniowym i kołyszący w rytm delikatnego basu. Spoglądam na znajdującą się tuż za nim tablicę z rozmaitością kofeinowych napoi dostosowanych do alternatywnych metod parzenia (…) Obracam w dłoniach wypełnione kawą ceramiczne, ręcznie malowane naczynie (…) i stawiam je obok magazynu o architekturze mikroklimatu. Rozglądam się po raz kolejny. Ceglane ściany kawiarni, ozdobione plakatami promującymi niezależne wrocławskie festiwale i ilustracjami młodych grafików nadają miejscu surowy, ale zarazem przytulny charakter. Cała przestrzeń wokół mnie zdaje się być manifestem miejskiej estetyki – od drewnianych stołów z odzysku, przez krzesła, każde z innego kompletu, po wszędobylskie rośliny zwisające z metalowych konstrukcji. Obserwuję, jak ludzie obok mnie – w większości młodzi, ubrani w oversizowe ubrania z organicznych tkanin – pracują przy komputerach, spotykają się na niezobowiązujące rozmowy biznesowe czy podobnie jak ja skupiają się (lub udają, że to robią) na tak zwanym „tu i teraz”.”
Całość ma 20 stron i trafiłem na tą perełkę przeglądając setki nudnych prac w bazie Ceeol. Publikowana była również w Hybris. Internetowy Magazyn Filozoficzny nr 64 cały poświęcony przyjemności. Poza kilkoma kawiarniami osobiście z global Brooklyn spotkałem się będąc ze znajomym na Shishy w Toruniu, gdzie uprzejma Pani kelnerka pomimo znacznie młodszego od nas wieku w rozmowie skracała dystans tak mocno, że momentami czułem się niezręcznie (w tym miłym znaczeniu). Pierwsza rozmowa z osobą, której się nie zna na poziomie koleżeństwa, czy flirtu, zawsze mnie lekko zawstydza.. Czujemy się inaczej w takich miejscach. Gdy jesteśmy stałymi, kulturalnymi bywalcami panująca atmosfera nadaje chwilom wyjątkowości.
Jeśli mieszkacie w Toruniu lub Bydgoszczy i macie ochotę na kawę w takim miejscu napiszcie maila. Może uda się zgrać w kilka osób i wyjść. Wiek nie ma znaczenia, bo interesujące historie stoją za ludźmi mającymi 80, jak i 18 lat.