Od tego momentu zaczęła mi towarzyszyć.
Motywację porównałbym do spotkania z najlepszym przyjacielem. Czasem nie chce mi się wyjść z domu, ale po każdym spotkaniu czuję się lepiej. Jak to pogodziłem?
Kluczem okazało się samo przychodzenie na spotkanie. Przykład:
Wiem, że aktywność fizyczna to mój przyjaciel. Zaplanowałem wcześniej, że we wtorek pójdę na spacer. Trasę zawsze zaczynam w miejscu, gdzie kończy się moja dzielnica i zaczyna las (10 minut od mieszkania).
Nadszedł wtorek, a ja nie mam ochoty. Nie wystawię przecież przyjaciela, więc ubieram się i idę na miejsce. Jeśli dalej nie mam ochoty, to wiem, że po tych 10 minutach mogę wrócić do domu. W momencie, gdy już jestem na miejscu najczęściej motywacja pojawia się sama (czasem zrobię krótszą trasę, ale to kształtuje nawyk).
Tak jest ze wszystkim. Chcę poćwiczyć w domu z aplikacją, to przebieram się w stój sportowy, wyciągam matę i uruchamiam aplikację.
Nie mam wyrzutów sumienia jeśli czasem nie pójdę na spacer, czy nie zrobię treningu. Ale ten pierwszy krok wykonam ZAWSZE. To stawienie się jest iskrą dla motywacji.
W części „dla społeczności” link do kanału Pana, który opowiada o swoich doświadczeniach (nie znamy się osobiście), ale ma więcej narzędzi niż ja dotyczących motywacji.
Jeśli chcesz dołączyć na miesiąc za darmo wyślij e-mail z materiałem budzącym w Tobie pozytywne emocje.
Dołącz do społeczności, aby odblokować - żółty przycisk w panelu