Obudziłem się spokojny i wypoczęty. Osiem godzin snu i brak etanolu w żyłach zrobiło swoje. Otwieram oczy i widzę sprzątniętą kuchnię. Uśmiecham się, bo wiem, że wieczorem śmieci też wyrzuciłem. Lubię, gdy bałagan dnia minionego nie wchodzi w chwilę obecną.
Biorę łyk wody. Promienie słońca już dotarły na balkon, więc zażywam 5 minutowej „kąpieli”. Czuję jak organizm synchronizuje rytm dobowy. Po zimie gdy wystarczała mi lampa słoneczna, to miła odmiana. Ponownie się uśmiecham.
Patrzę na listę zadań do zrobienia. Pierwszy punkt jest niezmienny – lekki trening. Dziś nie mam ochoty, ale znam siebie i wiem, że odpuszczając teraz już do niego nie wrócę, gdy głowę wypełni szum dnia i energia spadnie. Zakładam strój sportowy i wyciągam matę.
Po 20 minutach idę do łazienki, a następnie w kuchni przygotowuję zdrowe śniadanie.
Teraz mogę popracować. Piszę skrypt idealnego poranka i publikuję.
Moim marzeniem jest poznanie nowych osób, z którymi wymienię się doświadczeniami. Jesteśmy różni, a tak pięknie się uzupełniamy.
Jeśli masz ochotę napisz do mnie:
teoriadobrapl@gmail.com